Sennheiser HD-700


Wstęp.

\r\n

Pewne są trzy rzeczy: śmierć, podatki, oraz naturalny fakt znajomości marki Sennheiser przez każdego szanującego się fana słuchawek. Firma ta jest przysłowiowo „stara jak świat” i na wielu polach stanowi punkt odniesienia dla innych o podobnej specjalizacji, które chcą uszczknąć kawałeczek słuchawkowego tortu dla siebie. Nie dziwota, w końcu stare porzekadło głosi, że: „skoro kopiować pomysły, to od tych najlepszych”. W każdym razie Sennheiser to producent mający praktycznie każdy możliwy rodzaj słuchawek w swojej ofercie, od dousznych, poprzez dokanałowe, różne typy nausznych, bezprzewodowe, służące do awiacji i co tam jeszcze fabryka dała. Faktem jest, że niemiecki producent ma w swojej ofercie „tylko” produkty oparte na przetwornikach dynamicznych, w tym zbalansowanych. Co prawda na próżno szukać tych planarnych lub elektrostatycznych. No dobrze, z jednym, wyjątkowo drogim wyjątkiem. Ale to taka egzotyka, że nie jest istotne przesadne rozwodzenie się nad nią w niniejszej publikacji.
Sennheiser słynie też z produktów skierowanych do zamożnej klienteli, pasjonatów słuchawkowego dźwięku najcięższego kalibru. W portfolio tego producenta znajdują się dwie kluczowe pary słuchawek, które wywarły olbrzymi wręcz wpływ na całym audiofilskim środowisku, te sprzęty niejako zdefiniowały pojęcie referencyjnego brzmienia. Mowa oczywiście o wydanym w bardzo ograniczonym nakładzie trzystu sztuk modelu Orpheus, do którego Sennheiser dołącza również bardzo osobliwy wzmacniacz oparty na lampowych stopniach wzmacniających. Ale, z uwagi na przeraźliwie wręcz wysoką cenę i znikomą dostępność tego specyficznego produktu, pozostaje on dla praktycznie wszystkich w sferze co najwyżej marzeń.
Na szczęście producent wydał też model HD-600, a następnie jego odrobinę zmienioną wersję – HD-650. Obydwie pary są już relatywnie tanie, a w pułapie około tysiąca czterystu złotych są uznawane za jeden z lepszych wyborów. Co prawda aby cieszyć się pełnią możliwości tych produktów wypada zainwestować stosowną sumę w resztę toru audio. Ale nie jest to nawet ułamek kwoty, którą obecni właściciele modelu Orpheus życzą sobie za niego. Nic, tylko kupować? Ano nie, bo Sennheiser ma jeszcze niejednego asa w rękawie.
Prawdziwie audiofilska przygoda ze słuchawkami nausznymi rozpoczyna się, mniej więcej, od magicznej granicy trzech tysięcy złotych i więcej. Tam swoje najcięższe działa wytaczają Denon, Audio-Technica, Beyerdynamic czy ostatnio również HiFiMAN. Ale Sennheisera tam nie brakuje, oj nie. Co prawda od momentu wydania modeli HD-600 i HD-650 upłynęło wiele lat. Niektórzy postawili przysłowiowy krzyżyk na niemieckim producencie, nie do końca przekonani, że doczekają się sprzętu na miarę flagowców ze stajni Denona i innych, liczących się firm. Jednakże marazm został przerwany, pojawił się referencyjny model HD-800, unikatowy pod każdym względem. Te słuchawki zostały przez wielu krytyków uznane za dzieło sztuki, punkt odniesienia z prawdziwego zdarzenia, zarówno brzmieniowego, jak i wizualnego, prawdziwie referencyjne, słuchawkowe cudo. Ma się do czynienia z tworem, obok którego po prostu nie da się przejść obojętnie, albo się go kocha, albo nienawidzi. Chociaż my skłaniamy się ku wersji, że z tym pierwszym określeniem utożsamia się znacznie więcej osób.
Sennheiser HD-800 to odejście od minimalistycznej, często klasycznej konwencji słuchawek referencyjnych. Epatują futuryzmem, przez co wywołują emocje u każdej osoby, która na nie patrzy są produktem, o którym non stop się mówi, a fora nawet po kilku latach od ich premiery aż kipią. Jednakże cena produktu flagowego niemieckiej firmy jest, pisząc dosadnie, zaporowa. Naszym zdaniem jest wart każdej zainwestowanej złotówki. Niemniej, ciężko nie zauważyć przepaści cenowej pomiędzy modelem HD-650, a HD-800. To skłoniło twórcę tego drugiego do stworzenia produktu tańszego, ale o zbliżonych możliwościach sonicznych, przy okazji takiego, który dzieliłby z flagowym egzemplarzem Sennheisera tą samą linię wzorniczą. Tak narodziły się słuchawki HD-700, które z nieukrywaną przyjemnością Wam przedstawiamy. Oczekiwania są duże, ale też spora szansa na sukces. Przekonajmy się zatem, czy warto przyoszczędzić kilkaset złotych i zaniechać zakupu modelu HD-800 na rzecz młodszego brata. Wybaczcie też nieco przydługi wstęp, w przypadku treści traktujących o produktach referencyjnych tak po prostu musi być.

\r\n

Opakowanie oraz przewód sygnałowy.

\r\n

Opakowanie modelu HD-700 jest nieco mniejsze niż to, w które został zapakowany jego starszy, droższy brat. Nie ma się co dziwić, w końcu różnica w gabarytach pomiędzy dwoma najwyższymi modelami serii jest więcej niż zauważalna. Pudełko z modelem HD-700 z zewnątrz zostało pokryte materiałem o eleganckiej, odrobinę chropowatej powierzchni, przez co prezentuje się nie gorzej niż to, w które zapakowano flagowy model – HD-800. Obydwa opakowania otwierają się w ten sam sposób i mają podobne kształty. Ale największa różnica to ich wnętrza. W przypadku najdroższych słuchawek z oferty Sennheisera wyścielone zostało materiałem przypominającym aksamit, który jasno daje do zrozumienia, że ma się do czynienia z wyrobem luksusowym. Pudełko, w którym zamknięto „młodszego brata” nie ma tak eleganckiej wstawki, w oczy rzuca się piankowa forma, do której idealnie pasuje produkt. Czy jest to rozwiązanie mniej elitarne? Zdecydowanie tak. Czy odbiorca będzie rozczarowany takim stanem rzeczy? Zdecydowanie nie, bo HD-700, umieszczony wewnątrz rzeczonego pudła, też prezentuje się okazale, chociaż nie aż tak jak jego droższy brat.
Wśród dodatków znalazł się jedynie przewód sygnałowy, oczywiście odczepiany. Producenci drogich słuchawek wiedzą, że nie mogą sobie pozwolić na to, aby najbardziej podatny na uszkodzenia element powodował wymianę całych słuchawek w przypadku awarii. Oczywiście znajdą się puryści, którzy będą uparcie twierdzili, że przylutowany do przetwornika drut sygnałowy jest rozwiązaniem nie degradującym dźwięku tak, jak czyni to modularne połączenie. Niemniej, płynące z takiego rozwiązania benefity przeważają nad wadami, dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe jest nabycie pozytywnie wpływającego na brzmienie kabla jednej z zewnętrznych, nie mających wiele wspólnego z Sennheiserem firm, takich jak ForzaAudioWorks lub ALO Audio. Nie zrozumcie nas źle, kabel modelu HD-700 nie kwalifikuje się do wymiany, jest wyjątkowo solidny i niewiele ustępuje temu, który dodano do flagowego produktu niemieckiej firmy. Obydwa są zwieńczone wtykami 6,3 mm, co jest standardem, mają też przewody umieszczone wewnątrz tego samego, materiałowego oplotu. Do różnic należy zaliczyć końcówki przyłączy słuchawkowych. W tańszym produkcie są to wtyki typu jack o najmniejszej dostępnej średnicy, podczas gdy na potrzeby flagowca producent pokusił się o unikatowe, nigdzie nie spotykane elementy. Rozgałęzienia kabli też są nieco inne, na korzyść tego w HD-700 – jest szersze, przez co kable kanałów lewego i prawego nie skręcają się, czego nie można napisać o drugiej parze słuchawek. Ale te, dla odmiany, mają bardziej elastyczny przewód. Coś za coś, jak to mawiają.

\r\n

Budowa oraz komfort użytkowania

\r\n

Pod względem budowy wewnętrznej, bo od niej rozpoczniemy, pomiędzy flagowym modelem a HD-700 jest dość duża różnica. Nie, nie mamy na myśli materiałów, z których są wykonane obydwa produkty. Chodzi nam o średnicę przetworników. Obydwie pary są oparte na głośnikach dynamicznych, przy czym w najnowszym dziecku Sennheisera zamontowano taki, który ma sporo mniejszą przekątną, chociaż w dalszym ciągu jest to uczciwe 40 milimetrów. Chociaż należy pamiętać, że w HD-800 jest to aż o 18 milimetrów więcej. Nota bene, przetwornik w nich zamontowany jest największym, jaki kiedykolwiek zamontowano w słuchawkach dynamicznych, Sennheiser ma powód do dumy. Zmieniła się również impedancja w modelu HD-700. Niemiecki producent przyzwyczaił nas do tego, że 300 omów to pewnego rodzaju standard, który niejako wymusza zastosowanie wydajnej amplifikacji. Ale w przypadku najnowszej pary słuchawek zmniejszono ten parametr o połowę, do 150 omów.
Jest wiele „prawd” nt. tego, czy lepiej brzmią słuchawki o dużej (300 omów) lub małej (16 omów) impedancji. Wysokoomowe cewki przetworników są zdecydowanie mniej podatne na zniekształcenia. Ale przy tych samych ustawieniach głośności tego samego wzmacniacza wyposażone w nie słuchawki będą grały znacznie ciszej niż te charakteryzujące się niską impedancją. W każdym razie wiedzcie, że zarówno lubująca się w niskoomowych produktach firma Grado ma światowej klasy słuchawki, jak i Sennheiser. Trzeba posłuchać, ot co, bo liczby nie brzmią. Za to słuchawki – jak najbardziej.
Materiały wykorzystane do produkcji słuchawek Sennheiser HD-700 to w znakomitej większości plastik. Pomimo tego, że zazwyczaj akurat to tworzywo źle się nam kojarzy, w przypadku HD-700-ek jest lepiej niż dobrze. Z czystym sumieniem można je określić jako produkt iście pancerny. Nawet pomimo tego, że nie pokuszono się o drewno lub aluminium, które przydają klasy słuchawkom, jest naprawdę bardzo dobrze, również luksusowo. Kolorystyka tego produktu jest też bardziej agresywna, ciemniejsza, w porównaniu do starszego i droższego brata. Plastik bardzo dobrze imituje tytan i jesteśmy przekonani, że takie skojarzenia chcieli u odbiorcy wywołać designerzy Sennheisera. Prawdę napisawszy to życzylibyśmy sobie, żeby osiemsetki były ciemniejsze. Jasne, to kwestia mocno subiektywna, ale sami rozumiecie, co autor ma na myśli, tak drogie słuchawki mogłyby dać się nieco spersonalizować. Poszczególne elementy siedemsetek są do siebie znakomicie dopasowane, nic nie odstaje i nie razi w oczy niedbalstwem. Pod względem jakości wykonania mamy do czynienia z produktem najwyższej próby.
Pomimo tego, że HD-700 wizualnie nawiązują w znacznym stopniu do flagowego modelu, są też mocno powiązane z innymi produktami tej samej firmy – HD 558 i HD 598. Konstrukcja pałąka tych dwóch modeli została wykorzystana w siedemsetkach, z niemałym powodzeniem. Jest to niezwykle solidny element, pokryty warstwą gumy i przyozdobiony dużym logo producenta od zewnętrznej strony. Dzięki temu praktycznie wcale się nie rysuje, chociaż nie ukrywamy, że stalowa konstrukcja w HD-800 bardziej do nas przemawia. Gąbka od wewnętrznej strony została obszyta luksusowym materiałem o nazwie alcantara, który jest krzyżówką poliuretanu i poliestru. To wyjątkowe tworzywo znalazło zastosowanie również w przypadku modelu HD-800. Regulacja pałąka też jest niezwykle solidna. Opiera się na stalowym ramieniu, dodatkowo wzmocnionym plastikowym pasem, który przydaje stabilności całej konstrukcji. Mało tego, nauszniki w HD-700 da się też regulować w niewielkim stopniu horyzontalnie, połączenie ich z pałąkiem na to pozwala, co przekłada się na komfort użytkowania. Cały mechanizm jest połączony ze sobą kilkoma wkrętami, co pozytywnie przekłada się na ogólny odbiór całości. W końcu żaden z nas nie chciałby widzieć kleju w przypadku słuchawek kosztujących kilka tysięcy złotych, prawda? Producent nie zaniechał typowych dla niego wstawek, czyli wypustek pomagających zidentyfikować osobom niewidomym kanały lewy oraz prawy, oraz elementu przedstawiającego nazwę modelu tuż przy pałąku.
Nauszniki siedemsetek są wizualnie bardzo podobne do tych w modelu HD-800. Owszem, dzieli je spora różnica w wielkości oraz szerokości. Ale widać, że pod względem designu producent chciał w swoim najnowszym dziecku zaszczepić nieco charakteru, z którego słynie flagowy produkt. W oczy rzuca się okrąg z widocznym przetwornikiem oraz siatkowa obudowa. Pomimo tego, HD-700, podobnie jak ich starszy brat, jest to konstrukcja otwarta, co oznacza, że osoby przebywające w tym samym pomieszczeniu co odbiorca będą dość wyraźnie słyszały to, co on słyszy. Taki już urok produktów podobnych do siedemsetek, ale przekłada się to na szerokość sceny muzycznej, i to bardzo. Gniazda kabli sygnałowych są umieszczone w najlepszym możliwym dla nich miejscu, kawałek za otworem ukazującym głośnik. Dzięki temu podczas poprawiania produktu na głowie nie dotyka się do kabla sygnałowego, w wielu sytuacjach jest on dla odbiorcy praktycznie nieobecny, a o to przecież chodzi. Od strony policzkowej również zamontowano pokryte alcantarą gąbki dotykające skóry. Dzięki nim ta może oddychać, a słuchawki nie przyklejają się do ciała. Ten specyficzny materiał jest znacznie lepszy niż nawet naturalna skóra. Co ciekawe, przetworniki umiejscowiono idealnie naprzeciwko małżowin, ale nie pod kątem, tak, jak ma to miejsce w modelu HD-800. Czy w wyniku takiego montażu cierpi scena muzyczna? O tym na następnej stronie.
Pod względem wygody model HD-700 wypada bardzo, ale to bardzo dobrze. Czy lepiej niż jego starszy brat? No cóż, nie. Czy podobnie? Też nie. Ale w dalszym ciągu jest to para niezwykle wygodnych słuchawek. Jednakże wiedzcie, że osiemsetki mają to do siebie, że ich nauszniki są w środku wręcz gigantyczne. O ile nie ma się uszu gabarytowo porównywalnych do tych u słonika Dumbo, jest spora szansa na to, że małżowiny wcale się nie zetkną z alcantarą lub plastikiem. W HD-700 miejsca jest sporo mniej i to się czuje. Ale nawet pomimo tego wielogodzinna sesja z nimi na głowie nie odciśnie bolesnego piętna na użytkowniku. Strefa ścisku siedemsetek jest bardzo dobrze zbalansowana, a pałąk jedynie lekko dotyka do wierzchołka głowy. Cóż więcej chcieć?

\r\n

Odsłuch

\r\n

Nastał czas na samo gęste, porównanie najnowszego produktu niemieckiego Sennheisera do jego flagowego modelu – HD-800. Ale zanim do tego przejdziemy, warto na sekundę zatrzymać się i zastanowić, czym ów osiemsetki są, z brzmieniowego punktu widzenia. To nic innego, jak światowej klasy produkt o wręcz referencyjnym brzmieniu, przez wielu uznawanym pod niektórymi względami za niedościgniony. HD-800 słyną z niebywale szerokiej i detalicznej sceny muzycznej, bardzo mocno napowietrzonej, lekkiej i łatwej w odbiorze. To nie jest produkt grający masywnie, gęsto, ale dość lekko, chociaż w żadnym z fragmentów odtwarzanego pasma nie wykazuje niedostatków. Pod względem wirtualnej przestrzeni jest dosłownie kilka par słuchawek, które radzą sobie odrobinę lepiej, niech za przykład posłuży biały kruk firmy AKG – model K1000. Często też mówi się o osiemsetkach, że są „szkłem powiększającym” dla muzyki, obnażają wszystko, każdą niedoskonałość, ale pokazują też prawdę, tak zostały skonstruowane. No i wiedzcie, że potrzebują bardzo, ale to bardzo dobrej reszty toru audio, aby pokazały pełnię swoich możliwości.
Z naszej strony dodamy tylko tyle, że logicznym krokiem jest porównanie siedemsetek nie do modelu HD-600 czy HD-650, ale właśnie do flagowca, po to, żeby przekonać się co takiego zostało w brzmieniu zmienione, no i czy są to modyfikacje lepsze czy gorsze. Niskie fragmenty w HD-700, w porównaniu do „rywala”, są odrobinę bardziej sztywne, nie aż tak naturalne i da się to usłyszeć praktycznie natychmiast. Ale jeszcze jedna rzecz nie umyka odbiorcy – dynamika. Ten aspekt, najprawdopodobniej z uwagi na mniejszą impedancję siedemsetek, potrafi na niektórych wzmacniaczach być bardziej dynamiczny, szybszy. Kolejna różnica to tzw. midbas, czyli wyższe części niskiego podzakresu, są one bardziej obecne w nowszych słuchawkach i pomimo tego, że nam to nie przeszkadza, niejeden meloman nie lubi ich podbicia. Rzecz gustu, jak to mawiają. Środek odtwarzanego pasma to kolejne różnice, chociaż na pierwszy „rzut ucha” jest tak samo. Po dłuższym odsłuchu stają się jednak bardzo klarowne – HD-800 odtwarzają np. partie wokalne w sposób bardziej organiczny, żywy. Siedemsetki prezentują ten aspekt odbiorcy w nieco bardziej intymny sposób, przy okazji też słyszalnie matowy, oczywiści podczas bezpośredniego porównania do referencyjnego modelu.
Góra odtwarzanego pasma też dzieli obydwa produkty na dobry i znakomity. HD-800 mają fantastyczną górę, długo wybrzmiewającą i realistyczną, miękką, ani odrobinę nie irytuje ona słuchacza i podczas długiego posiedzenia potrafi wywrzeć na nim piorunujące wrażenie. Siedensetki odtwarzają ten podzakres w sposób bardziej ostry i matowy, nie aż tak naturalny, ale też całkiem niezły, jeżeli pominie się porównanie do starszego brata. Pod względem kreacji źródeł pozornych i szerokości wirtualnej przestrzeni HD-800 są kilka klas lepsze, po prostu. Grają szerzej i głębiej, a przez to bardziej realistycznie. Z kolei rozdzielczość brzmienia to ten aspekt, który relatywnie niewiele dzieli obydwa produkty, osiemsetki wypadają jednak po raz kolejny lepiej.
Długo by można jeszcze pisać o różnicach i popierać je konkretnymi przykładami, przedstawiliśmy jedynie te najważniejsze. Ale są one wystarczające do tego, aby stwierdzić, że HD-800, w porównaniu do siedemsetek to słyszalnie lepszy produkt na każdym polu. Chwilowo pomijamy dramatyczne różnice w kosztach dobrania odpowiednio dobrej reszty toru audio do tych produktów. Czy wobec tego HD-700 to produkt zły? Nic podobnego, bo pomimo tego, że wypadł gorzej, to w dalszym ciągu znakomite słuchawki, przekazujące słuchaczowi znakomitą większość tego, co czyni ich starszy, znacznie droższy brat. No dobrze, podsumujmy to wszystko.

\r\n

Podsumowanie

\r\n

Zanim odpowiemy na pytanie, czy warto kupić słuchawki Sennheiser HD-700, warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co to za produkt. Dlatego tak, ponieważ jedyna odpowiedź jakiej faktycznie potrzebujecie jest na tyle złożona, że trzeba ją rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Wiedzcie, że w przypadku produktu takiego jak HD-700 jest jeszcze cała masa czynników, które muszą zostać wzięte pod uwagę, podkreślamy, zanim wyda się blisko cztery tysiące złotych na parę słuchawek.
Zacznijmy zatem od tego, czym siedemsetki nie są. Zdecydowanie nie jest to następca flagowego modelu tej samej firmy. Nie oszukujmy się, te słuchawki nawet nie próbują nim być. Jakość dźwięku HD-700 jest słyszalnie gorsza, czuć te kilkaset złotych różnicy pomiędzy tym produktem, a jego starszym bratem. Ale siedemsetki też najprawdopodobniej nie wytrzymają tempa, które narzuca najdroższa konkurencja na rynku od Beyerdynamica, Grado lub Audio-Techniki. Oczywiście trzeba sobie zdać sprawę z tego, że brzmienie to sprawa bardzo mocno subiektywna, my wypowiadamy się nieco „na wyrost”, kierowani niedawnymi wspomnieniami z odsłuchu kilku flagowców. Ale czynimy to po dogłębnym przeanalizowaniu poszczególnych składowych dźwięku, który oferuje najnowszy produkt Sennheisera.
W takim razie czym siedemsetki są? Jest to droga niejako na skróty, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jak zapewne część z Was wie, model HD-800 to jedne z najbardziej wybrednych słuchawek, jakie są dostępne na rynku. Bez odpowiednio dobranych pozostałych elementów toru audio będą się prezentowały co najwyżej dobrze, chociaż nieobeznanym osobom i tak ich dźwięk może wydać się czymś iście zjawiskowym. Sęk w tym, że aby flagowy produkt Sennheisera zagrał tak, jak powinien, trzeba wydać dodatkowych kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Z HD-700 takiego problemu nie ma. Owszem, nie zaprezentują się bardzo dobrze po podłączeniu ich za pomocą przejściówki do gniazda odtwarzacza empetrójek. Ale aby zaczęły, kolokwialnie pisząc, błyszczeć, potrzebny jest ułamek kwoty, która jest niejako wymagana w przypadku ich starszego brata. Pisząc prościej, w porównaniu do niego HD-700 są rozwiązaniem znacznie tańszym, jeżeli weźmie się pod uwagę koszt całego systemu odsłuchowego. W końcu po zakupie takich słuchawek chce się, aby ich dźwięk dosłownie zrywał czapki z głów, prawda?
Pomimo tego, że HD-700 nie dorównują szczegółowością i przestrzennością brzmienia starszemu bratu, z całą pewnością piszemy, że ich dźwięk jest dobry. Jakość wykonania również zadowala, a im dłużej odbiorca obcuje z takim produktem, tym bardziej uzmysławia sobie, że dokonał właściwego wyboru. Siedemsetki to nie są słuchawki, które po kilku miesiącach chce się wymienić na lepsze. Długofalowo one przynoszą bardzo wiele uciechy i nie wykluczamy, że okażą się kresem poszukiwań dobrego dźwięku w przypadku niejednego melomana, jego personalną, małą muzyczną nirwaną. Dalsze słowa są zbędne.


Pewne są trzy rzeczy: śmierć, podatki, oraz naturalny fakt znajomości marki Sennheiser przez każdego szanującego się fana słuchawek. Firma ta jest przysłowiowo „stara jak świat” i na wielu polach stanowi punkt odniesienia dla innych o podobnej specjalizacji, które chcą uszczknąć kawałeczek słuchawkowego tortu dla siebie. Nie dziwota, w końcu stare porzekadło głosi, że: „skoro kopiować pomysły, to od tych najlepszych”. W każdym razie Sennheiser to producent mający praktycznie każdy możliwy rodzaj słuchawek w swojej ofercie, od dousznych, poprzez dokanałowe, różne typy nausznych, bezprzewodowe, służące do awiacji i co tam jeszcze fabryka dała. Faktem jest, że niemiecki producent ma w swojej ofercie „tylko” produkty oparte na przetwornikach dynamicznych, w tym zbalansowanych. Co prawda na próżno szukać tych planarnych lub elektrostatycznych. No dobrze, z jednym, wyjątkowo drogim wyjątkiem. Ale to taka egzotyka, że nie jest istotne przesadne rozwodzenie się nad nią w niniejszej publikacji.

http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki01.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki01.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki02.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki02.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki03.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki03.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki04.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki04.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki05.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki05.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki06.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki06.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki07.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki07.jpg|||http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/minSluchawki08.jpg|http://wordpress.audiopolis.pl/wp-content/uploads/2014/01/images/galeria/bigSluchawki08.jpg

Dodaj komentarz